piątek, 5 lipca 2013

Dwa proszki w barszcz

Ostatnie porównanie barszczu z proszku i z koncentratu wzbudziło nieoczekiwanie duże zainteresowanie z Waszej strony. Niemalże od razu padło pytanie: Jeżeli używam barszczu z proszku, to co jest lepsze - Winiary czy Knorr?

Dziś padnie odpowiedź na to pytanie :)

Zapraszam do "porównywarki":

Barszcz Czerwony Winiary





oraz

Barszcz Czerwony Knorr


Tradycyjnie zaczynamy od składu.

Barszcz Czerwony Winiary
Skład: 
  1. cukier
  2. suszony koncentrat buraka czerwonego (koncentrat buraka czerwonego 15,4%, maltodekstryna)
  3. sól
  4. tłuszcz roślinny utwardzony
  5. regulator kwasowości (kwas cytrynowy)
  6. ekstrakt drożdżowy suszony
  7. aromaty (z glutenem)
  8. olej roślinny
  9. warzywa suszone (cebula, czosnek)
  10. hydrolizat białka pszennego
  11. pieprz czarny
Produkt może zawierać śladowe ilości jaj, soi, mleka, selera i gorczycy.



Barszcz Czerwony Knorr
Skład: 
  1. cukier
  2. sól
  3. maltodekstryna
  4. sok z buraków czerwonych (10%)
  5. kwas: kwas cytrynowy
  6. ekstrakt drożdżowy
  7.  tłuszcz roślinny
  8. aromaty
  9. regulator kwasowości: dioctan sodu
  10. substancja zagęszczająca: guma ksantanowa
  11. laktoza
  12. ziele angielskie
  13. pieprz czarny
  14. liść laurowy


Oba produkty na pierwszym miejscu wymieniają cukier. W obu produktach występuje ponadto maltodekstryna, która ma podobny wpływ na organizm co czysta glukoza - jej nadmiar odkładany jest w postaci tkanki tłuszczowej. Oczywiście, jeżeli zjemy w ciągu dnia jedną miskę barszczu z proszku, to nic nam się nie stanie. Jednak produktów z maltodekstryną w ciągu dnia spożywamy znacznie więcej. I chociaż już z tego powodu, jeżeli mamy możliwość, lepiej jest ugotować barszcz z mrożonki.

Oba produkty również zawierają tłuszcz roślinny. Pewnie macie już dość czytania o tym, ale mimo to się powtórzę. Tłuszcz roślinny zawiera izomery trans kwasów tłuszczowych, które mają działanie rakotwórcze, sprzyjają powstawaniu zespołu metabolicznego (cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, otyłość brzuszna) a także blokują przemiany niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych w organizmie (omega 3 i omega 6). Jednym słowem jest to świństwo, dlatego sama staram się unikać produktów, które to badziewie zawierają. Chociaż - co trzeba ze smutkiem przyznać - jest coraz trudniej znaleźć żywność "nieskażoną" tłuszczem roślinnym czy syropem glukozowo-fruktozowym.

W Barszczu Czerwonym Winiary pojawia się dodatkowo hydrolizat białka pszennego. Hydroliza jest rozkładanie białka pod wpływem np. kwasów czy enzymów na mniejsze fragmenty, "cegiełki", które budują białko. Naturalnie te procesy zachodzą chociażby w naszym żołądku, gdzie na białko działa kwas solny oraz pepsyna (enzym). Hydrolizat białka jest zatem czymś, czego już nie musimy tak dokładnie trawić. Podobnie jak maltodekstryna jest dość szybko przyswajany przez nasz organizm. Czy to dobrze? Zależy jak na to spojrzeć. Jeżeli wychodzimy z założenia, że po to mamy cały system enzymów trawiących składniki odżywcze, żeby organizm wykonał pewną pracę i włożył wysiłek w trawienie. Jeżeli natomiast odrzucamy ten punkt widzenia, to możemy założyć, że hydrolizaty to nic złego.
Po co używa się hydrolizatów białka?
Mają one właściwości przeciwutleniające (przedłużają trwałość produktu), stabilizujące, pianotwórcze, emulgujące, żelujące oraz wzmacniające uczucie smaku słonego. Normalnie dodatek cud! Dzięki niemu można użyć mnie soli i w ogólnie nie dodawać glutaminianu sodu.

I jeszcze jedno słówko na temat zagęszczaczy - jeżeli cierpisz na problemy związane z funkcjonowaniem przewodu pokarmowego, lepiej ich unikaj. Guma ksantanowa w nadmiarze może wywoływać wzdęcia.

Oba produkty nie są przeznaczone dla chorych na celiakię, uczulonych na gluten czy drożdże. Jeżeli cierpisz na alergię pokarmową, zawsze sprawdzaj skład kupowanych produktów spożywczych. Zawsze.

Jak na razie składem bardziej przekonują mnie Winiary. Przede wszystkim tym, że "buraki" są już na 2. miejscu, a nie jak w Knorrze na 3. Jednak Knorr wprowadził mniej tłuszczu roślinnego...

Zobaczmy wartość odżywczą. 
Wartość odżywcza określona jest dla 100 ml roztworu proszku w wodzie. Dlatego też w nawiasie podałam, jakie proporcje zostały zastosowane przy otrzymywaniu roztworów barszczu.

Wartość odżywcza Barszczu Czerwonego Winiary w 100ml (3 płaskie łyżeczki - 12g - na 200ml wody):
  • 88kJ/21 kcal
  • 0,2g białka
  • 4,3g węglowodanów, w tym:
  • 3,3g cukrów
  • 0,3g tłuszczu, w tym:
  • 0,2g kwasów tłuszczowych nasyconych
  • 0,0g błonnika pokarmowego
  • 0,34g sodu


Wartość odżywcza Barszczu Czerwonego Knorr w 100ml (2 łyżeczki proszku na 180ml wody):
  •  90 kJ/ 20 kcal 
  • <0,5g białka
  • 4,5g węglowodanów, w tym:
  • 3,5g cukrów
  • <0,5g tłuszczu, w tym:
  • <0,5g kwasów tłuszczowych nasyconych
  • <0,5g błonnika
  • 0,32g sodu


Muszę tutaj pochwalić Winiary, ponieważ podzieliły się z nami dość dokładnymi danymi na temat wartości odżywczej. Duży plus za to. Jak widać, nie ma jakichś znaczących różnic między wartością odżywczą obu produktów. Dlatego też podstawą do wyłonienia zwycięzcy będzie skład.

Po ponownym przeanalizowaniu składu, podjęłam decyzję, że miano "Mniejszego Zła" przypadnie produktowi o nazwie:

Barszcz Czerwony 

Knorr





Uzasadnienie: Wybór był trudny. Jednak wzięłam pod uwagę najgorszy ze składników, czyli tłuszcz roślinny,  a on w Knorrze był dopiero na 7. pozycji (Winiary: 4.). 

Jeżeli nie zgadzacie się z moją opinią - nie ma problemu, bowiem oba produkty są bardzo do siebie zbliżone :)

Pozdrawiam
Ewa Mirkowicz

środa, 3 lipca 2013

Kolorowe soczki

To, że Frugo jest popularne, to wiadomo. Ostatnio rynek - szczególnie młodego - konsumenta podbił Roko. Widać to bardzo wyraźnie w szkołach - w zeszłym semestrze nie było klasy, w której dzieci nie miałyby tego produktu w plecaku (dotyczy prelekcji nt. zdrowego żywienia w szczecińskich szkołach).

Zatem nadszedł czas wielkiego starcia!

 Oto przed nami pierwszy uczestnik ringu:

FRUGO

zielone

FoodCare Sp. z o.o.
 A oto jego przeciwnik:

ROKO

green

Zbyszko Company Sp. z o.o.

 Oba napoje mają dość zbliżoną szatę graficzną. Czy podobnie jest ze składem?
Sprawdźmy to!

Frugo Zielone. Napój wieloowocowy niegazowany. Pasteryzowany. Zawartość owoców minimum  20%. Wyprodukowano z zagęszczonych soków i przecierów.
Skład:
  1. woda, 
  2. zagęszczony sok jabłkowy, 
  3. cukier, 
  4. zagęszczony sok cytrynowy, 
  5. zagęszczony sok grejpfrutowy, 
  6. zagęszczony sok kiwi, 
  7. zagęszczony sok z owoców passiflory, 
  8. przecier z owoców lulo, 
  9. przeciwutleniacz: kwas askorbinowy, 
  10. barwnik: kompleksy miedziowe chlorofilin, 
  11. naturalne aromaty.



Roko Green. Napój wieloowocowy niegazowany. Bez konserwantów.
Skład:
  1. woda,
  2. cukier,
  3. soki z zagęszczonych soków (20%) z: jabłek,
  4. pomarańczy,
  5. lulo,
  6. cytryn,
  7. owoców passiflory,
  8. kiwi;
  9. regulator kwasowości - kwas cytrynowy,
  10. barwnik - kompleks miedziowy chlorofilu,
  11. przeciwutleniacz - kwas askorbinowy,
  12. aromaty,
  13. stabilizatory - guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, mączka chleba świętojańskiego.


To, co nowego pojawiło się w składzie soczków, a o czym wcześniej jeszcze nie rozmawialiśmy, to barwnik, nadający piękny zielony kolor - kompleks miedziowy chlorofilu i chlorofilin.

Na stronie Federacji Konsumentów znajdziemy informację, że:
E 141 Kompleksy miedziowe chlorofilu i chlorofiliny Naturalne, roślinne, zielone barwniki, w których w celu ustabilizowania barwy jony magnezowe zostały zastąpione miedzią. W połączeniu z dużą konsumpcją artykułów spożywczych zawierających miedź, np. wody z miedzianych rur wodociągowych zwierającej ponad 0,5 mg do 1 mg miedzi na litr, może nasilić się odkładanie miedzi we krwi. Uważane za nieszkodliwe. 

Nota bene chlorofil wykazuje wiele właściwości prozdrowotnych, ponieważ opóźnia procesy
utleniania komórkowego, zapobiega przedwczesnemu starzeniu, eliminuje wolne rodniki, przyspiesza gojenie się ran, chroni przed szkodliwym promieniowaniem i likwiduje, nieprzyjemne zapachy. Ale to tak tylko nawiasem mówiąc.
Wracając do kompleksów miedziowych chlorofilu - najwyraźniej składnik ten nie zagraża naszemu zdrowiu. Nie będziemy się zatem o nim dalej rozpisywać.

Zauważyliście, że w Roko jest więcej składników? I to niestety więcej tych dodatkowych. W przeciwieństwie do Frugo, zawiera on regulator kwasowości oraz stabilizatory. Nie są to co prawda substancje toksyczne, ale jednak "wzbogaciły" produkt. Ponieważ jestem wyznawczynią zasady, im mniej składników, tym lepiej, w moim odczuci skład Frugo jest lepszy.
Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę: w Roko na drugim miejscu w składzie wymieniono cukier. We Frugo na trzecim. Kolejny punkt dla Frugo.

Ale zanim wydamy werdykt, przeanalizujmy jeszcze wartość odżywczą.
Wartość odżywcza Frugo w 100 ml:
  • 177 kJ/ 42 kcal
  • 0g białka
  • 10,4 g węglowodanów
  • 0g tłuszczu


 





Wartość odżywcza Roko w 100 ml:
  • 162 kJ/ 38 kcal
  • 0g białka
  • 9,5 g węglowodanów
  • 0g tłuszczu








 I pojawia się problem, ponieważ wartość odżywcza Roko jest lepsza - napój ten zawiera mniej cukrów i dostarcza mniej kalorii niż Frugo. Zatem Frugo wygrało w konkurencji "skład" a Roko w konkurencji "wartość odżywcza". Kto wygra ostatecznie?

Jeszcze zanim ogłosimy zwycięzcę. Nie zastanowiło Was, jak to się stało, że mimo że Roko już na drugim miejscu w składzie ma cukier, dostarcza mniej węglowodanów niż Frugo? Jeżeli macie pomysły, co jest tego przyczyną - piszcie! :)

Jak już niejednokrotnie pisałam, dla mnie najważniejszy jest skład - czyli co się dostanie do mojego organizmu. A jeżeli mam możliwość wyboru, to wolę, żeby stabilizatory w mojej żywności pojawiały się jak najrzadziej :)

Dlatego też jako zdobywcę tytułu "Mniejszego Zła" ogłaszam:

FRUGO

 


Brawo!

Pozdrawiam

Ewa Mirkowicz

PS Jedna mała uwaga - jeżeli przyjmujesz cyklosporynę (np. Sandimmum Neoral) nie popijaj jej Frugo, ponieważ zawiera on sok z grejpfruta. Grejpfrut + cyklosporyna = nadciśnienie. Leki najlepiej popijać wodą!

środa, 26 czerwca 2013

Lubię barszcz!

Witajcie po dłuuuuuugiej przerwie :)

Wiele się u mnie działo - zmiana adresu mojego gabinetu, praktyki w technikum gastronomicznym, zakończenie studiów podyplomowych - przez co nie starczyło mi czasu na nowe wpisy. Ale już się ogarnęłam :) I wracam do pisania.

Dzisiejszy wpis jest dość spontaniczny. W planach miałam inny ring, ale wizyta w sklepie nasunęła mi nowy pomysł.

Na ring zapraszam:
Barszcz Koncentrat (Krakus)

 oraz


 Barszcz czerwony Ekspresowy (Knorr)





Oba szybkie do zrobienia, oba całkiem smaczne (choć to kwestia gustu :-) ).

Spójrzmy na skład obu produktów. 

Barszcz Koncentrat:
zagęszczony sok z buraków ćwikłowych (59,3%), woda, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, sól, kwas cytrynowy - regulator kwasowości, zioła i przyprawy. 
Zawiera śladowe ilości glutaminianu monosodowego - wzmacniacza smaku, soi, selera oraz laktozy (z mleka) pochodzące z przypraw.
Barszcz czerwony Ekspresowy:
cukier, sól, maltodekstryna, sok z buraków czerwonych (10%), kwas: kwas cytrynowy; ekstrakt drożdżowy, tłuszcz roślinny, aromaty, regulator kwasowości: dioctan sodu; substancja zagęszczająca: guma ksantanowa; laktoza, ziele angielskie, pieprz czarny, liść laurowy.
Liczba składników w Barszczu K ("K" jak "Koncentrat"): 8
Liczba składników w Barszczu E ("E" jak "Ekspresowy"): 14


Istnieje taka zasada, że jeżeli nie wiesz, który produkt wybrać, weź ten, który ma mniej składników.
Składniki, których warto unikać:
Barszcz K: syrop glukozowo-fruktozowy
Barszcz E: maltodekstryna, tłuszcz roślinny
Oba produkty zawierają regulatory kwasowości, ale Barszcz E dodatkowo ma w składzie substancję zagęszczającą.
Skupię się tylko na dwóch składnikach, które są, moim zdaniem, przekleństwem dzisiejszej technologii żywienia.
Otóż w Barszczu K mamy syrop glukozow-fruktozowy, który sprzyja powstawaniu tzw. zespołu metabolicznego (cukrzyca typy 2, nadciśnienie, miażdżyca, otyłość brzuszna, choroba niedokrwienna serca). W Barszczu E jest tłuszcz roślinny - czyli tzw. izomery trans kwasów tłuszczowych. Związek o działaniu rakotwórczym.

Już w tym momencie wiem, kto wygra Ring i zdobędzie tytuł "Mniejszego Zła". A Ty już wiesz? :)
 
Zerknijmy jeszcze na wartość odżywczą. Tu się dzieją niezłe rzeczy.

100 ml Barszczu K dostarcza:
204 kcal (863kJ)
3,4g białka
44,7g węglowodanów
0,8g tłuszczu
 100 ml Barszczu E dostarcza:
20 kcal (90 kJ)
<0,5g białka
4,5g węglowodanów, w tym:
3,5g cukrów
<0,5g g tłuszczu, w tym:
<0,5g kwasów tłuszczowych nasyconych
<0,5g błonnika
0,32g sodu
Pewnie nie jedna osoba, widząc wartość energetyczną produktów, chwyci za Barszcz E. Ale zaraz zaraz. Jak to możliwe, że wartości odżywcze obu produktów są tak skrajnie różne?
Na etykiecie Barszczu K widzimy wartość odżywczą 100 ml koncentratu.
Na etykiecie Barszczu E widzimy wartość odżywczą 100 ml barszczu - czyli po rozpuszczeniu produktu w wodzie. Zatem nie jest to wartość odżywcza samego produktu, a już przygotowanej porcji.
Dlatego też porównywanie wartości odżywczej tych dwóch produktów nie jest możliwe.

Kolejny dowód na to, że trzeba czytać ze zrozumieniem i zawsze być czujnym, żeby nie wybrać większego zła.

Jak już wcześniej wspomniałam, wyboru "Mniejszego Zła" dokonałam po analizie składu produktu. Tłuszcz roślinny w Barszczu E totalnie zdyskwalifikował ten produkt w moich oczach.
Dlatego też zwycięzcą dzisiejszego ringu jest:

Barszcz Koncentrat firmy Krakus

Brawo!

Pamiętajcie, im mniej przetworzony produkt, tym lepiej dla nas i dla naszego zdrowia :)

Pozdrawiam
Ewa Mirkowicz











wtorek, 26 marca 2013

Świątecznie - majonezy :)

Już się rozpoczął Wielki Tydzień. Za chwilkę zasiądziemy do wielkanocnych posiłków, w których króluje jajko. A gdzie jajko, tam i majonez. Na specjalne życzenie przyjrzymy się Majonezowi Dekoracyjnemu Winiary. Do ringu wybrałam majonez znaleziony w mojej lodówce: Majonez Luksusowy Quallio Fruktus.

Zapraszam zatem na ring:

Majonez Dekoracyjny Winiary
vs.
Majonez Luksusowy Quallio Fruktus


Tradycyjny skład majonezu to żółtko i olej. Dodaje się również ocet, sok z cytryny, cukier a czasami jeszcze musztardę.

Spójrzmy, jakie składniki zaoferowali nam producenci obu majonezów:

Majonez Dekoracyjny
Skład: olej roślinny, żółtko jaja 6,0%, ocet, musztarda (woda, gorczyca, ocet, sól, cukier, przyprawy, aromat), cukier, sól, przyprawy, przeciwutleniacz E 385, regulator kwasowości: kwas cytrynowy

Majonez Luksusowy
Skład: olej roślinny, woda, cukier, żółtka jaj w proszku, ocet spirytusowy, sól, aromat musztardy, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, przeciwutleniacz E 385, koncentrat dyni i marchwi

 Ekhm... Niewątpliwie jakościowo wygrywa Majonez Dekoracyjny. Olej, żółtko, ocet, musztarda, cukier, sól, przyprawy. Tak to powinno wyglądać. W Majonezie Luksusowym już na drugim miejscu pojawia się woda, a na trzecim cukier. Nic dziwnego, że by uzyskać barwę majonezu dodano koncentrat dyni i marchwi (chociaż dobrze, że nie jakieś sztuczne barwniki). Majonez Luksusowy wygląda na jakąś emulsję tłuszczowo-wodno-cukrową. Szkoda, że ma w sobie więcej cukru niż żółtka jaja. Może dlatego jest całkiem smaczny. ;)
W obu majonezach pojawia się przeciwutleniacz E 385. Jest to sól wapniowo-disodowa kwasu etylenodiaminotetraoctowego, co powiem szczerze, nie brzmi zbyt zachęcająco. Inne oznaczenie tej substancji to EDTA wapniowo-disodowy. Na stronie Federacji Konsumentów można znaleźć taką informację, że:
Silnie wiąże substancje mineralne, może prowadzić do poważnych zaburzeń w przemianie materii. Dzieci poniżej 2 roku życia nie mogą go spożywać. Stosowana także jako lek przy leczeniu zatruć metalami ciężkimi. Odradza się spożywanie.  
Podobne informacje znajdziemy pod linkiem: http://www.europarl.europa.eu/meetdocs/2004_2009/documents/am/567/567668/567668pl.pdf , gdzie czytamy:
Sól wapniowo-disodowa kwasu etylenodiaminotetraoctowego – EDTA (E 385) jest
syntetycznym antyoksydantem, który jest zbudowany ze związków soli mineralnych,
które mogą zwiększyć spożycie metali ciężkich i mogą doprowadzić do problemów
dotyczących metabolizmu
. Nie jest ona dopuszczona w Australii.
Robi się nieprzyjemnie. Widziałam, że zaró
wno w majonezie Hellmann's jak i Mikado ten przeciwutleniacz również występuje.
Czy po takiej informacji w ogóle warto sprawdzać wartość odżywczą? Myślę, że warto. Tym bardziej, że jeżeli okazjonalnie jadamy majonez, nic złego nie powinno się nam przytrafić.

Wartość odżywcza:
Majonez Dekoracyjny w 100ml produktu dostarcza:
702 kcal
1,3g białka
3,0g węglowodanów (w tym 2,6g cukrów prostych i dwucukrów)
76,1g tłuszczu (w tym 5,7g kwasów tłuszczowych nasyconych)
0,0g błonnika
0,18g sodu

Majonez Luksusowy w 100ml produktu dostarcza:
692 kcal
0,8g białka
3,0g węglowodanów
75,1 g tłuszczu

Cóż... Nic dziwnego, że Majonez Luksusowy ma mniej kalorii, skoro jego drugim co do zawartości składnikiem jest woda. ;) Różnice między majonezami są naprawdę niewielkie. 10 kcal, 0,5g białka, 1 g tłuszczu. Moim zdaniem nie ma się, co nad tym mocno zastanawiać.

Moim głównym kryterium oceniania zatem jest skład. A tutaj zdecydowanie wygrywa 
Majonez Dekoracyjny Winiary.
 Brawa!


Pozdrawiam Wielkanocnie :)

Ewa Mirkowicz

PS. Najzdrowiej jest zrobić majonez samodzielnie, ale należy pamiętać o sparzeniu jajek!






piątek, 8 marca 2013

Chrupiąca przekąska


Dzisiejszy ring zrobiłam na specjalne życzenie naszej Czytelniczki :)
Omówimy przekąskę, która jest smaczna, „łatwo wchodzi”, bardzo poręczna i stanowi alternatywę dla chipsów.

Przed Wami na ringu stają:

SUNBITES
Papryka z ziołami  
(Frito Lay)
oraz
BAKE ROLLS
Pomidory, oliwki i oregano
(Chipita Poland)




Porównanie wartości odżywczej obu produktów:

W 100g
SUNBITES
BAKE ROLLS*
Wartość energetyczna
450 kcal
1890 kJ
460 kcal
1930 kJ
Białko
7g
13g
Węglowodany
65g
65g
W tym cukry
13g
Brak danych
Tłuszcz
17g
15g
W tym kwasy tłuszczowe nasycone
1,5g
Brak danych
Błonnik
4,5g
Brak danych
Sód
0,97g
Brak danych
* Dane pochodzą ze strony Producenta.



Wielka szkoda, że Producent Bake Rolls nie podał pełnej wartości odżywczej. Ba! Wartość odżywcza dostępna jest tylko na stronie www. Na opakowaniu jest tylko przy innych językach. Na bazie danych nam informacji możemy stwierdzić, że różnice w składzie obu produktów są naprawdę minimalne. Należy jednak zaznaczyć, że jedno opakowanie Sunbites zawiera 100g produktu, a Bake Rolls 80g (tak jest podane na stronie Producenta, ja mam opakowanie 70g). A cóż to jest zjeść jedno opakowanie? :)

 Zatrzymując się jeszcze chwilę przy wartości odżywczej, chciałam zwrócić uwagę na coś, co mnie zawsze irytuje. Wartość GDA. Ok, fajnie, że jest, fajnie, że z reguły jest umieszczona w widocznym miejscu i fajnie, że dotyczy jednej porcji produktu. I właśnie- chodzi o tę porcję. Rozumiem, gdy porcją jest jedno opakowanie. Np. w przypadku 1 puszki Coca-coli. Biorę do ręki puszkę i chcę wiedzieć, jaka jest wartość odżywcza napoju o tej właśnie objętości. Puszka jest porcją. W przypadku Sunbites porcja to 30 g. Na „przedniej” stronie opakowania mamy informację GDA dotyczącą jedynie 30g! Czyli 1/3 opakowania. Zaledwie 1/3! Bolesne! 

I jeszcze jedna rzecz. 13g cukru odpowiada ok. 3 płaskim łyżeczkom. :) Niby słone, a jednak słodkie. ;)
Skład produktów:


Listki wielozbożowe o smaku papryki z ziołami: mąka pszenna, olej słonecznikowy, syrop glukozowo-fruktozowy, pełnoziarnista mąka pszenna, skrobia, mąka kukurydziana, płatki owsiane, preparat aromatyzujący [serwatka w proszku (z mleka), glukoza, wzmacniacze smaku (glutaminian monosodowy, guanylan disodowy, inozynian disodowy), cebula, pietruszka, papryka, aromaty (zawierają soję i mleko), aromat dymu wędzarniczego, przyprawy i zioła], otręby pszenne, zarodki pszenne, sól sodowa i potasowa, substancje spulchniające (fosforan monowapniowy, wodorowęglan sodu), emulgator (lecytyna sojowa), ekstrakt drożdżowy, cukier, barwniki (ekstrakt z papryki, kurkumina)

Chrupki chlebowe o smaku pomidorów, oliwek i oregano: mąka pszenna, oleje roślinne, pomidor, przyprawa o smaku oliwek i oregano 4% (sól, substancje wzmacniające smak i zapach (glutaminian monosodowy, 5-rybonukleotydy disodowe), dekstroza, wegetariańska serwatka w proszku, cukier, pomidor w proszku 5%, dioctan sodu, czosnek w proszku, drożdże, cebula w proszku, regulatory kwasowości (kwas jabłkowy, cytrynowy, mlekowy), koncentrat soku z buraka, barwnik (ekstrakt z papryki), pietruszka w proszku, tymianek, oregano 1%, substancje aromatyczne, bazylia, trójglicerydy oleju kokosowego i palmowego), sól, cukier, drożdże, ocet jabłkowy, mąka sojowa, emulgator (lecytyna sojowa ).  Mogą zawierać olej z orzechów ziemnych, sezam, seler, nasiona gorczycy i orzechy.
Ufff... Trochę zajęło mi przepisywanie składu obu produktów. Jakie są zalety obu produktów? Są smaczne.

W Sunbites mamy już na trzecim miejscu syrop glukozowo-fruktozowy, pojawia się też glukoza, a później jeszcze cukier. Czy od tego przytyjemy? Oł jes.
W obu produktach pojawiają się wzmacniacze smaku, jednak S ma ich więcej niż BR.
W Bake Rolls nie znajdziemy syropu glukozowo-fruktozowego, ale dwa razy natkniemy się na cukier i raz na dekstrozę. Pod tym względem są lepsze niż S, ale niestety zawierają trójglicerydy oleju kokosowego i palmowego, które zawierają nasycone wiązania i odkładają się w naszym organizmie na wysokości pępka w postaci tak ukochanej przez nas tkanki tłuszczowej. Dodatkowo w BR zastosowano regulatory kwasowości. Punkt dla S, bo ich nie tam nie ma. 
Walkę tych dwóch produktów można sprowadzić do wyboru między cukrami a tłuszczami. Oba produkty nafaszerowane są wzmacniaczami smaku, soją itd. Na pewno nie poleciłabym ich osobom, które mają nadwrażliwość na pszenicę, soję, mleko. Również ze względu na soję nie dałabym ich osobom z niedoczynnością tarczycy, kobietom w ciąży i małym dzieciom. 










Pamiętając o tym, że tłuszcz w organizmie zawsze zamieni się w tłuszcz, jako zwycięzcę ogłaszam: 

Sunbites


Ale pamiętajcie o tym, że jeżeli się odchudzacie, nie sięgajcie po tego typu rzeczy. One naprawdę nie pomogą!

Pozdrawiam
Ewa Mirkowicz

PS. Rozbawił mnie ten burak w chlebkach o smaku pomidorów, oliwek i oregano. ;)
PS.2 W składzie BR podkreśliłam sam skład przyprawy. ;)





poniedziałek, 4 marca 2013

Produkty light - czy warto? Cz. II


Już niebawem będzie można odsłuchać sobie wykład, z którego sprawozdanie publikuję tutaj w częściach. Informacje będą w tej sprawie wkrótce.

Dzisiaj zajmiemy się produktem, który jest naprawdę LIGHT! Na wykładzie omawiałam Coca-colę Light, jednak ze względu na to, że nie mogłam jej dostać w sklepie, a chciałam zamieścić własne zdjęcia produktu, zamieniłam ją na Coca-Colę Zero (nota bene ma taki sam skład jak Light).
Oto na naszym ringu stają dzisiaj:

Coca-Cola vs. Coca-Cola Zero


Zajmijmy się najpierw samą wartością odżywczą obu produktów.
Na 100 ml
Coca-Cola
Coca-Cola Zero
Kalorie [kcal]
42
0,2
Białko [g]
0
0,01
Węglowodany [g]
10,6
0
Cukry [g]
10,6
0
Tłuszcz [g]
0
0
Kwasy tłuszczowe nasycone [g]
0
0
Sód [g]
0
0,01


Różnica w kaloryczności jest naprawdę bardzo duża. Skąd się ona wzięła? Spójrzmy na skład produktów.
Skład Coca-Coli: woda, cukier, dwutlenek węgla, barwnik: karmel E 150d, kwas: kwas fosforowy, naturalne aromaty w tym kofeina

Skład Coca-Coli Light: Woda,  dwutlenek węgla, barwnik karmel  E 150 d, kwas: kwas fosforowy, substancje słodzące: Cyklaminian sodu, Acesulfam K, Aspartam, aromaty w tym kofeina, regulator kwasowości cytrynian trisodowy.

O E 150 d (karmel amoniakalno-sarczynowy) i regulatorach kwasowości pisałam przy Ringu: Coca-Cola vs. Cola Original. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania tamtego wpisu.

Różnica w kaloryczności sprowadza się do zastosowanego źródła smaku słodkiego. W Coca-Coli mamy cukier. Po prostu cukier. Sacharozę. Spożycie sacharozy podnosi stężenie glukozy we krwi. Glukoza to jedyne źródło energii dla krwinek czerwonych i podstawowe źródło energii dla mózgu. Gdy stężenie glukozy idzie do góry, organizm się cieszy. Wpadamy w błogostan. Niestety nadmiar glukozy, którego organizm nie jest w stanie spożytkować w danej chwili na np. potrzeby energetyczne, odkładany jest w postaci tkanki tłuszczowej. Dodatkowo niesione ze smakiem słodkim kalorie, w nadmiarze również zaczną się odkładać. Zatem co zrobić, by produkt był słodki i w miarę smaczny, a równocześnie niepowodujący tycia?

W Coca-Coli Zero cukier zastąpiono następującymi substancjami słodzącymi:
Cyklaminianem sodu (E 952)
Acesulfamem K (E 950)
Aspartamem (E 951)


Wszystkie powyższe substancje są sztuczne i praktycznie nie niosą za sobą kalorii. Są słodkie, a nawet bardzo słodkie.


Cyklaminian sodu jest jedynie 30-50 razy słodszy od sacharozy. Przy nadmiernej koncentracji daje słabo kwaśno-metaliczny posmak. Dlatego też stosuje się go z innymi substancjami słodzącymi. Cyklaminian sodu dodatkowo ma działanie synergistyczne – słodycz substancji zwiększa się przy zastosowaniu w mieszaninach z innymi substancjami intensywnie słodzącymi. Innym przykładem synergizmu jest zmieszanie aspartamu z acesulfamem K, co  powoduje zwiększenie intensywności słodyczy o ok. 60% w stosunku do intensywności smaku słodkiego pojedynczych słodzików. 

Acesulfam K charakteryzuje się słodyczą 200-krotnie większą od cukru. Odczucie smaku słodkiego jest szybsze, zanikające powoli i utrzymujące się nieco dłużej niż sacharozy, ale w większych stężeniach pozostawia on gorzki i metaliczny posmak.

Aspartam wykazuje słodycz 200 razy przewyższającą słodkość sacharozy, czystą bez metalicznego posmaku. Jest jednym z najdroższych sztucznych substancji słodzących na rynku. Niestety ze względu na słabą rozpuszczalność jest stosowanie jest ograniczone.

W literaturze spotkamy się z takimi zaletami sztucznych substancji słodzących, jak pomoc w walce z nadwagą i otyłością, przeciwdziałanie próchnicy, wspomaganie leczenia cukrzycy.  Ale… spotkałam się również z teorią, że w wyniku spożywania słodzików organizm zapomina, że za smakiem słodkim idą kalorie. Doprowadza to do rozregulowania metabolizmu, przez co, jeżeli zdarzy się nam zjedzenie czegoś z cukrem, organizm momentalnie odkłada go w postaci tkanki tłuszczowej, nawet części energii nie pożytkując na aktualne potrzeby.

Nie brak jest również doniesień na temat szkodliwości słodzików:

Cyklaminian w 37% jest wchłaniany, pozostały jest wydalany w postaci niezmienionej, natomiast w niektórych przypadkach może ulegać przemianom do cykloheksyloaminy, podejrzewanej o działanie kancerogenne.” 

„W niektórych przypadkach”- nie wiem, jak Wam, ale ten zwrot mi się nie podoba. A może to ja będę tym „przypadkiem”?
„Stwierdzono, że po konsumpcji aspartamu mogą wystąpić w organizmie człowieka różne reakcje ze strony układu nerwowego, takie jak: bóle głowy, napady padaczkowe, upośledzenie percepcji, stany podniecenia, frustracji, depresji i ogólnego zaburzenia ustroju. Wykazano również wpływ tej substancji słodzącej na rozwój guza mózgu tylko u jednego gatunku zwierząt – u szczurów.”
 WOOOOT???


„Z kolei acesulfam-K nie jest metabolizowany w organizmie człowieka i ulega wydaleniu w niezmienionej postaci z moczem. Natomiast substancja ta może powodować uszkodzenia chromosomów, co w następstwie prowadzi do zmian genetycznych. W badaniu przeprowadzonym na myszach działanie genotoksyczne acesulfamu-K polegało na interakcji tego związku z DNA, która prowadziła do uszkodzenia komórek.” 
I żeby była jasność – nie są to informacje z jakichś podejrzanych stron internetowych – są to dane podane w opracowaniach naukowych!

Powiem szczerze, że nie wiem, czy obniżenie kaloryczności jest warte faszerowania się substancjami, które mogą doprowadzić do depresji. Czy warto sięgać po tego typu produkty light – oceńce sami. Jednakże dla mnie zwycięzcą dzisiejszego ringu jest Coca-Cola. Z cukrem.

Pozdrawiam
Ewa Mirkowicz

Źródła: Źródło n1 (pdf)Źródło nr 2 (pdf)Źródło nr 3Źródło nr 4 (Źródła 1 i 2 są to opracowania naukowe, w których literaturze można znaleźć dodatkowe szczegółowe pozycje źródłowe)